Twórczość

Inne

www.actionmag.pl
"Wielki Marsz" S. King PDF Drukuj Email
Autor: Jonasz „Raju” Czerepko   
niedziela, 07 lutego 2010 14:24

Stephen King wielkim pisarzem jest i to nie ulega wątpliwości. Spod ręki Króla wyszło wiele lektur – horrorów, thrillerów i ogólnie wszelkiej maści „straszydeł”. Na podstawie jego książek nakręcono takie produkcje jak „Skazani na Shawshank” czy „Zielona Mila”. Nieco w cieniu pozostały dzieła napisane przez niego na początku kariery, wydanych pod pseudonimem Richard Bachman. Do tego zbioru należy „Wielki Marsz” – książka niedługa, lecz genialna w swoim przekazie. Niezbyt głęboka, lecz pokazująca najciemniejsze zakamarki natury ludzkiej. To wystarczy, wierzcie mi.

Na początku książki poznajemy chłopaka – Raya Garraty’ego mającego wziąć udział w Wielkim Marszu, swego rodzaju konkursie - programie telewizyjnym, transmitowanym na cały kraj (akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości w Stanach Zjednoczonych). Do zawodów zgłosiło się wielu młodych chłopców, lecz wśród nich zostało rozlosowanych tylko stu, mogących wziąć udział w wyścigu. Wszyscy znają zasady, lecz mimo to stają do walki. 
Dlaczego? Co nimi kieruje? Żądza sławy i pieniędzy? Być może…

 
Ekologia wyzwaniem dla współczesnej logistyki PDF Drukuj Email
Autor: Sato   
sobota, 06 lutego 2010 01:09


Do niedawna ekologia, w ujęciu historycznym, była zagadnieniem niewygodnym, pomijanym, ignorowanym a nawet zabronionym. Szczególnie w krajach takich jak Chiny, gdzie świadomość ekologiczna była minimalna, przez co wysiłki krajów bardziej odpowiedzialnych były redukowane. Teraz wszystko na szczęście się zmieniło, ponieważ ludzkość obudziła się i przejrzała na oczy. Już dziś wiadomo, że zasoby naturalne nie są beczką bez dna. Więcej -  kurczą się w zawrotnym tempie. Utrzymanie tego tempa eksploatacji doprowadziłoby do ich całkowitego wykorzystania za 80 lat oraz do nieodwracalnych i katastrofalnych zmian w ekosystemie. Taki stan rzeczy można by przyrównać do wypalania i degradowania ziem przez ludy wędrowne w Afryce. Co można zrobić, by ten stan rzeczy się zmienił? Przede wszystkim wziąć głęboki oddech i spojrzeć na świat chłodnym okiem, tak, aby zobaczyć korzyści pieniężne płynące z dobrego traktowania środowiska.

W moim najbliższym otoczeniu logistyka wspierająca ekologię również ma miejsce. Tkwi ona w pozyskiwaniu kupców na odpady produkcyjne. Brzmi to mało spektakularnie, lecz przynosi spore korzyści finansowe firmie. W wyznaczonym miejscu jest szereg pojemników z rożnymi oznakowaniami. Są to: odpady komunalne, papier (recykling: sprzedaż do wytwórni papieru toaletowego), odpady z produkcji, czyli materiał silikonowany i nie silikonowany (sprzedaż do fabryki szczoteczek do zębów, tam materiał jest rozwłókniany i kształtowany w rączkę i włosie.), zużyte stalowe elementy maszyn (transportowane są do skupu złomu, który mieści się dosłownie obok firmy), zużyty olej (jest naprawdę dobrej jakości, dlatego nawet po przejściu przez maszynę jest wykorzystywany ponownie do celów opalowych), folia biała i kolorowa, butelki, odpady plastikowe (to wszystko jest sprzedawane do ERGIS, gdzie zostaje przetworzone w: paski spinające, folie: izolacyjne, dachowe, farmaceutyczne, spożywcze itp, oczka wodne, panele, parapety, taśmy dylatacyjne, palety). Drugi szereg to odpady, które nie są używane ponownie, lecz zostają wyodrębnione od odpadów komunalnych ze względu na swe złe oddziaływanie na środowisko. Te odpady to: papier lub materiał zabrudzony rozpuszczalnikiem, klej z projektu klejonego (Nissan, BMW), puszki po rozpuszczalniku. Firma Autoliv dzięki takiemu traktowaniu sprawy ma różnego rodzaju prestiżowe certyfikaty oraz nie musi płacić kar.

 
Burza mózgów PDF Drukuj Email
Autor: UnionJack   
piątek, 05 lutego 2010 23:29

Lista rzeczy, których szczęścia nie dają, jest w filmach stosunkowo obszerna. Samotni tyrani i zgorzkniali bogacze to stali bohaterowie wielkiego ekranu; ich nieszczęście jest już jednak nieco wytarte i wyeksploatowane, prześwietlone od nadmiernej ekspozycji. W tej sytacji “Smart people” to film nowy i świeży: tym razem to inteligencja nie gwarantuje niczego dobrego. Bohaterowie filmu, rodzina Wetherhold, to bowiem ludzie bystrzy, błyskotliwi – ale i emocjonanie upośledzeni.

Lawrence Wetherhold (Dennis Quaid) to starzejący się profesor literatury, który stawia losowi czoła z godnością właściwą dla swojego wieku i sytuacji: jest zgorzkniały, kłótliwy i nieprzychylny studentom. Ciągle nie pozbierał się po śmierci żony i w szafach trzyma jej ubrania. Sfrustrowany i nieprzystępny traci kontakt ze swoim żyjącym już osobno synem (Ashton Holmes); choć uczy literatury nie ma nawet bladego pojęcia, że pisuje on wiersze. Jego córka Vanessa (Ellen Page), zafascynowana ojcem i tęskniąca za matką, powoli zmienia się w siedemnastoletniego androida; nie pozwala sobie na żadne z młodzieńczych szaleństw, zamiast tego pierze, sprząta, uczy się i gotuje. Ojciec i córka tworzą rodzinę tyleż dysfunkcyjną, co i hermetyczną: przekonani o swojej wyjątkowości, nie dopuszczają do siebie nikogo z zewnątrz. W tej sytuacji dwójka intruzów – adoptowany brat Lawrence’a (Thomas Haden Church) i lekarka zanteresowana profesorem (Sarah Jessica Parker) – będzie miała niełatwe zadanie: jak rozmontować tę chorą, ale zgraną parę i złożyć ich nowo, zdrowiej i radośniej.

Poprawiony: sobota, 06 lutego 2010 14:17
 
Jestem Chrystusem PDF Drukuj Email
Autor: Michał "Skryba" Ziętek   
sobota, 06 lutego 2010 00:52

 

O czym właśnie pomyślałeś, drogi Czytelniku (lub też droga Czytelniczko)? Że autor tegoż felietonu – oszalał? Że obraża Twe uczucia religijne? Tanim chwytem chce zwrócić Twoją uwagę? A może... starasz się teraz domyśleć, do czego odnoszę te słowa. Tak. Ostatnie, umyślnie twierdzące, zdanie jest słuszne – nakieruję Cię pewną datą: 13. maja, 1981 roku. Nic? Wiem, że to ‘pradawne’ dzieje – mnie, na ten przykład, nie było wtedy jeszcze w planach mych przyszłych rodziców. ‘Rzucę’ Ci kolejną podpowiedź: 18. stycznia bieżącego roku. Brak skojarzeń kto łączy owe dwa punkty czasoprzestrzeni? – cóż, tym razem bez audiotele: niejaki Mehmet Ali Ağca.

Wierzę, że jesteś inteligentnym człowiekiem i wiesz kim on jest. Zaś dla pozostałych, posłużę się bardzo prostym przykładem – po prostu postrzelę kogoś z Was, pragnąc go zabić. Że to głupi przykład? Najwyraźniej nie aż tak, skoro sam wyżej wymieniony także strzelał by kogoś zabić, tylko że, jakkolwiek niesmacznie to zabrzmi, ‘nie wyszło’ mu ‘przyłożenie’. Tak jak mi, gdy strzeliłem, w tym absolutnie teoretycznym przykładzie, do jednego z Was. Ot, Ty –tak, do Ciebie piszę– chcę Cię zabić. Bo? Bo tak. Dają mi broń, trzech pomagierów oraz cel: Ciebie. Lecz, na moje ‘nieszczęście’ – choć aż cztery moje kule znalazły nowy dom w Twoim ciele, Ty jednak przeżyjesz. Me pytanie jest następujące: wybaczyłbyś mi mój czyn? Sądzisz teraz – że do reszty zgłupiałem? To co mi powiesz na to: załóżmy, że mi przebaczyłeś, a ja w ‘podzięce’ wyzywam Cię od najgorszych tego świata.

Poprawiony: sobota, 06 lutego 2010 01:07
 
Dragon Age: Początek PDF Drukuj Email
Autor: Filipianin   
sobota, 06 lutego 2010 00:29

Początek Początku:

Najnowsza gra studia BioWare zostałą bardzo ciepło przyjęta zarówno przez graczy, jak i przez różnorakie media. Bardzo wysoka średnia ocen w internecie, bardziej, niż pozytywne opinie graczy świadczy, że jest to produkcja godna uwagi. W grze wcielamy się w postać kogoś, kto usiłuje zebrać ogromną armię do walki z Mrocznymi Pomiotami. Znaczy próbuje ocalić świat... Fabuła niby znana bardzo dobrze z różnych innych gier RPG, FPS, itp., a jednak w tej grze przedstawiona była trochę inaczej. Żeby zbyt wiele nie zdradzać, powiem tylko: W grze mamy do zwiedzenia dość dużą mapę, na mapie jest bardzo dużo różnorakich lokacji, i co ciekawe - do większości można udać się już na początku gry, choć lepiej jest odkrywać wszystkie lokacje w stosownym momencie (gdy w naszym dzienniku pojawi się quest związany z ową lokacją).


Pierwsze wrażenia:

Gdy tylko uruchomiłem grę, stworzyłem postać. Był to człowiek, wojownik. W tym miejscu warto dodać, że jak już ukończy się grę jedną klasą (niezależnie od tego, kim/czym ona jest, warto przejść ją jeszcze raz, inną postacią, gdyż każda z nich ma swoją własną, po części unikalną historię. Zacząłem grę od nowa, tym razem elfem-magiem, i powiem szczerze, że gra się zupełnie inaczej (według mnie magiem nawet łatwiej się gra, niż wojownikiem...). Niby wszystkie lokacje są te same (Tutaj warto wspomnieć, że każda postać ma własny "Początek", czyli każda z nich ma inny "samouczek"), jednakże poznawanie ich jeszcze raz z oczu maga dało mi nie mniej frajdy, niż gdy przechodziłem grę za pierwszym razem (a nawet bardziej, bo wiadomo, że łatwiej/lepiej [niewłaściwe skreślić] gra się, jak już wszystko się widziało, i wie, kiedy, i jak należy rozbudować postać, żeby nie zginąć gdzieś w jakiejś alejce).

 

Poprawiony: sobota, 06 lutego 2010 00:41
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 11

Witaj!



Zalogowani:

Brak

Ogółem na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 3 gości 
 
 
Design by augs-burg.de & go-vista.de
Content Copyrigth by www.actionmag.pl
 
 
     
 
   
Design by go-vista.de and augs-burg.de